Tak pytanie, jak i odpowiedź na nie wydaje się być dość złożoną. Bo przecież pytając o to, kiedy najlepiej jest zacząć pisać książki, muszę zastanowić się najpierw nad tym co mam na myśli. Czy to, w jakim wieku człowiek powinien zająć się pisarstwem, czy też w jakich chwilach, momentach życia, czy może wręcz o której porze dnia przychodzi do nas wena i tworzymy wspaniałe strofy, czy konstruujemy znakomite zdania? Zacznijmy więc po kolei.
Odpowiedź na pierwszy aspekt tego pytania jest chyba dość oczywiste: jak najwcześniej! Chociażby z tego powodu, aby zebrać pierwsze doświadczenia w budowaniu fabuły, konstruowaniu wątków, nakreślaniu postaci bohaterów. Praktyka czyni mistrza, więc uczmy się od mistrzów, połykając setki i tysiące książek poczytnych (i/abo dobrych) autorów, a równocześnie sprawdzajmy się w ich roli, tworząc swoje własne dzieła. Nie musimy ich oczywiście od razu publikować. Możemy na początku, te nasze pierwsze próby wkroczenia w świat literatury jako autor, pokazać najbliższej rodzinie i przyjaciołom, aby otrzymać od nich informację zwrotną, licząc przy tym na ich miłosierdzie. Istnieje na szczęście całkiem spora szansa, że będą oni dla ciebie delikatni przy sugerowaniu zmian i wskazywaniu potknięć, a niezwykle entuzjastyczni dla tego, co nam się udało. A na początku kariery pisarza motywowanie, docenienie i wsparcie jest tym, czym dla ryby woda. Środowiskiem, w którym ma szansę przetrwać i dorosnąć. Przynajmniej takich przyjaciół i rodziny z całego serca ci życzę.
Nasuwa się pytanie: a co z tymi, którzy odkrywają w sobie pasję pisania dużo później, kiedy już nasycą się pracą w korporacji, prowadzeniem swego biznesu czy zakończą karierę sportowca i trenera? Czy dla nich nie jest już za późno? Osobiście uważam, że nigdy nie jest za późno na rozwijanie swojej pasji, zwłaszcza tego rodzaju. Nawet jeśli masz osiemdziesiąt lat i chciałbyś opisać świat z czasów swojej młodości, to po pierwsze on już nie istnieje i jesteś prawdopodobnie jednym z ostatnich naocznych świadków tamtych zdarzeń. Z pewnością znajdą się ludzie, którzy z przyjemnością o tym posłuchają. Po drugie, wydanie nawet jednej książki w twoim życiu pozostawia po tobie ślad na wiele kolejnych dziesiątek lat, choćby ze względu na fakt, że twoje dzieło zostanie dostarczone do bibliotek (18 egzemplarzy obowiązkowo) i pozostanie w nich (również obowiązkowo) co najmniej kolejne pięćdziesiąt lat, a dzieci twoich dzieci obok zakurzonego zdjęcia na półce, będą mogły zobaczyć również twoją książkę.
Pisząc i wydając książkę w młodości, zachowujesz świeżość, emocjonalność i energię właściwą dla tego wieku, z kolei decydując się na tworzenie w późniejszych latach, masz za sobą całą gamę doświadczeń, z których dopiero teraz możesz czerpać do woli, co powinno ubogacić książkę, którą napiszesz. Innymi słowy, pisz, kiedy tylko masz na to ochotę. Zawsze znajdzie się ktoś, kto doceni twój trud i będzie miał przyjemność czytając twoje dzieło.
Ja osobiście zacząłem pisać jeszcze w szkole podstawowej. W czasach liceum pisałem, kiedy tylko miałem na to czas i wenę. Następnie wszystko to wrzuciłem do szuflady i dałem się wciągnąć w wir pracy i rodzinnych obowiązków, aż po latach przyszedł moment, że odkurzyłem stare zeszyty, zaglądnąłem w obszary moich marzeń, przeszukałem pokłady wspomnień i począłem wyciągać z nich materiały na kolejne książki.
Odnosząc się do drugiego aspektu. Myślę, że najważniejszą sprawą jest tutaj konsekwencja. Jest to zdanie wielu znanych autorów, z którym się całkowicie zgadzam; że lepiej pisać dwie, trzy strony codziennie, niż po dwadzieścia w każdym z dziesięciu dni urlopu. Choćby ze względu na to, że kiedy wreszcie rozpoczniesz kolejne wakacje i zabierzesz się do kontynuowania pracy nad swoją książką, to niestety będziesz musiał przeczytać wszystko co napisałeś od nowa, aby znowu „wejść w świat powieści”. Narażasz się przy tym na popełnienie wielu niekonsekwencji i błędów wynikających z utracenia poprzedniej ciągłości myśli i porządku wątków. (A wiem, o czym mówię).
I to jest ostatnia myśl, którą w tym temacie tu pozostawiam.