W taktyce militarnej istnieje pojęcie „rozpoznania walką”. Polega ono na zaatakowaniu nieprzyjaciela pozostającego w najbliższej styczności naszych wojsk, aby doprowadzić w ten sposób do ujawnienia przez niego rzeczywistych pozycji lub punktów oporu, systemu zapór ogniowych itp.
Zabierając się do pisania mojej pierwszej powieści „Sen Henny”, przeczytałem całą dostępną dla mnie wtedy literaturę i artykuły odnośnie zasad pisania książek. Jednakże jak to często bywa przy debiucie, w największym stopniu kierowałem się i tak potrzebami mego serca oraz spontanicznym rozwojem akcji i niezależnymi wyborami bohaterów mojego opowiadania. :-) Nie obyło się wobec tego bez popełnienia błędów twórczej młodości. Mogę więc dzisiaj uznać, że zastosowałem „rozpoznanie bojem”, a najwięcej nauczyłem się oczywiście dzięki opiniom moich czytelników. Dzisiaj chętnie podzielę się w tym miejscu nauką, jaką wyniosłem z tej przygody.
Oto lista 8 największych błędów jakie popełniłem i wskazówki jaki ich uniknąć:
- Zbyt wielu bohaterów
W koncepcji, która mi przyświecała potrzebowałem co najmniej trzech różnych bohaterów pochodzących z przeciwnych sobie kultur, ras, aby móc w pełni przedstawić ideę potrzeby wzajemnej akceptacji w celu osiągnięcia wyższych celów. W efekcie powstały dość niezależne historie z udziałem wielu bohaterów pozytywnych, jak i czarnych charakterów. Wielu czytelników w komentarzach narzekało na tę zbytnią obfitość postaci, która powodowała, że gubili się oni w ich rozpoznawaniu. Przynajmniej na początku opowieści. Na całe szczęście przygotowałem indeks postaci, do którego można było zaglądać. (Oczywiście jest to znacznie utrudnione w wersji elektronicznej.)
Pierwsza lekcja; skup się na jednej, dwóch głównych postaciach i kilku, będących tłem opowieści.
- Bohater nie powinien być idealny
Na ten błąd zwróciła mi uwagę moja córka już na początku pisania. Stwierdziła ona, że nie jest w stanie utożsamić się z żadnym z bohaterów, gdyż nie mają oni żadnej skazy. Nie ma takich ludzi na świecie i nie powinno ich być w powieści. Postarałem się to nieco poprawić, jednak i tak postacie pozostały nieco zbyt idealne.
Lekcja druga; bohater też człowiek i tak jak ty ma prawo do popełniania błędów, czasem tych najgłupszych. Daje się dzięki temu lubić.
- Czas na zawiązanie więzi z postaciami
Czytając książki uwielbiam zabieg, jaki stosują pisarze, aby czytelnik nie mógł odkleić się od książki. Mam tu na myśli przerywanie wątku w kulminacyjnym momencie i przejście do kolejnej sceny. Z wypiekami na twarzy przelatuję wtedy kolejne karty powieści, nie zważając na pory posiłków i późne godziny, aby przekonać się, jak zakończy się ten temat. Zapragnąłem oczywiście zastosować go i w mojej powieści. Niestety zbyt często zmieniały się w niej sceny i bohaterowie, co przyczyniło się do pogubienia się części czytelników (czyli do częstej potrzeby sięgania do indeksu postaci) oraz utrudniło nawiązanie osobistej więzi z którymś z głównych bohaterów. Była to główna rzecz jaką zmieniłem pisząc poprawioną wersję dwóch tomów książki i wydając ją jako „Świat Henny”.
Lekcja trzecia: Pozwól czytelnikowi poznać twojego bohatera, jego pragnienia, myśli, potrzeby, zanim zwrócisz jego uwagę na inne postacie książki.
- Zbytnie zaufanie w Wydawnictwo
Wydawnictwo potrafi bardzo wiele pomóc i wesprzeć pracę pisarza. Jednak pracują w nim również normalni ludzie, którzy mają prawo się pomylić. Książka przed wydrukowaniem, już po korektach wraca do pisarza po ostatnią aprobatę. Mówiąc szczerze, po wspólnej pracy nad korektą uznałem, że z pewnością skład musi być w porządku. I to niestety był mój błąd. W książce pojawiły się literówki, a jeden rozdział został praktycznie włączony do poprzedniego. Wielu czytelników jest bardzo wrażliwych na tego typu sprawy i dostało mi się za to po głowie. (Wydawnictwu również.) Kolejną książkę weryfikowałem już bardziej dokładnie do samego końca.
Lekcja czwarta; sam zadbaj o to, by twoja książka była wydana w sposób staranny i bez błędów. Nie zdawaj się tylko na innych.
- Emocje
Akcja, akcja, akcja. Jak ja uwielbiam, kiedy bohater gna z jednej sceny do drugiej ścigany przez wrogów, lub samemu ich poszukując, aby wyrównać rachunki. Oczywiście upraszczam, ale rzeczywiście niewiele miejsca w moich książkach poświęcam opisom przyrody i zastanawianiu się nad ilością święcących na niebie gwiazd. Jednak co gorsze, w mej pierwszej powieści zbyt mało miejsca poświęciłem emocjom bohaterów, a przecież to one powodują, że ich lubimy lub życzymy im śmierci. To właśnie emocje pogłębiają więź czytelnika z postaciami i zapewniają, że będzie on im towarzyszył w ich przygodach do samego końca książki. To była kolejna rzecz, którą w największym stopniu zmieniłem w „Świecie Henny”.
Lekcja piąta: Bohater musi odczuwać; bać się, niepokoić, kochać, panikować, wściekać. Robić wszystko to, co powoduje, że staje się po prostu ludzki, a nam zaczyna na nim zależeć.
- „Przywiązywanie się do tekstu”
To jest najtrudniejsza sprawa. Kiedy poświęcisz wiele godzin na napisanie sceny, która okazuje się, że nie bardzo pasuje do reszty powieści, naprawdę jest ci trudno wcisnąć przycisk „delete”. A niejednokrotnie trzeba to zrobić. „Świat Henny” ma około osiemset stron, a gdybym nie wykasował niektórych części, miałby ich pewnie z tysiąc. Wiele tekstu w książce nie jest błędem, pod warunkiem, że wszystkie fragmenty są spójne i nie będą nudzić czytelnika. A trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że ludzie dzisiaj przyzwyczajeni są do tempa filmów akcji i gier komputerowych. Piszemy przecież głównie dla nich, aby sprawiać innym radość z czytania.
Lekcja szósta; bez wahania tnij fragmenty, które z jakiegoś powodu nie pasują już do całości książki.
- Zanim zacznę zmieniać zasady, lepiej jest się ich nauczyć
Jak wspomniałem we wstępie, sporo się naczytałem o tym, jak tworzyć powieści, zanim zabrałem się za pisanie mojej pierwszej książki. I co z tego, skoro uniesiony twórczą weną szybko zapomniałem o zasadach, których się nauczyłem. Dopiero przy drugim tomie zdałem sobie sprawę z tego, że przestałem stosować się do podstawowych zasad, takich jak utrzymanie kolejności scen, sequeli, opisów itp. Znowu był to błąd, który kosztował mnie wycięcie wielu treści i napisanie na nowo kilku scen w poprawionej wersji. To prawda, że wielu znanych autorów zachęca do łamania zasad. No cóż. W porządku. Ale najpierw porządnie się ich naucz!
Lekcja siódma; zanim zaczniesz łamać zasady sztuki, najpierw dobrze się ich naucz.
- Twoja powieść nie musi się każdemu podobać
Początkowo niezwykle przejmowałem się opiniami innych i na ich podstawie zmieniałem wcześniej napisane sceny. Dopiero po pewnym czasie zdałem sobie sprawę z tego, że różnym ludziom podobają się inne rzeczy i jak to mówi stare przysłowie: „jeszcze się taki nie urodził, coby każdemu dogodził”. Innymi słowy, warto wsłuchiwać się w opinie i rady innych, ale na końcu to ty, jako twórca, musisz podjąć ostateczną decyzję zgodną z twoim planem i koncepcją książki.
I to jest lekcja ósma.
Serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję, że opisane wyżej wnioski, przysłużą się kolejnej osobie, która spróbuje swych sił w twórczości literackiej.