– Serdecznie gratuluję. Kolejna nagroda za wyniki. Znowu jesteś najlepszy w Europie.
Waldemar uśmiechnął się z wdzięcznością i uścisnął mą wyciągniętą dłoń. Nosił obecnie szeroką brodę poprzeszywaną płatkami siwizny, która w połączeniu z okularami w grubych oprawach nadawała mu wygląd jakiegoś mędrca czy guru.
– Można się przyzwyczaić – zażartował.
– Poważnie. To naprawdę niezwykłe osiągnięcie. Jak ci się udaje tego dokonywać raz po raz?
Wzruszył ramionami.
– Robię to co lubię i co według mnie ma sens. Czego chcieć więcej? Wiesz, – jego twarz spoważniała – czasem na zewnątrz widać jedynie sukcesy i dyplomy. To miłe, ale niewiele osób zastanawia się nad ceną, jaką trzeba zapłacić za ich osiągnięcie.
– Myślę, że to oczywiste, że takie wyniki nie pojawiają się z niczego. Z pewnością potrzebna jest ciężka praca i pot…
Waldemar pokręcił głową.
– Nie zrozumiałeś mnie. Po tylu latach pracy w tej dziedzinie, po osiągnięciu tylu sukcesów ale i jeszcze większej ilości porażek, co wielu dostrzega ale niewielu odważa się komentować, zresztą zupełnie niesłusznie, bo są one zazwyczaj cennymi lekcjami, z których można czerpać więcej niż z sukcesów, zaczynasz traktować to wszystko jako zwykłą codzienność, rutynę. Ujmę to w sten sposób; każda porażka czy odniesione zwycięstwo to już teraz dla mnie po prostu kolejna przygoda. Wzgórze czy dołek na ścieżce, którą przechodzę tysięczny raz. Nie, żeby mi nie sprawiało przyjemności otrzymanie kolejnego dyplomu. Rzecz w tym, że istotniejszy jest dla mnie sam fakt przemierzania tej ścieżki, codzienna radość z tego co robię i gdzie jestem.
– Kolejna przygoda?
– W pracy, w życiu, w sporcie, w hobby. Każda porażka czy sukces jest po prostu kolejnym przystankiem w tej podróży jaką jest życie. Dawno przestałem się przejmować tym, że coś mi nie wyszło. Analizuję to, wyciągam wnioski, śmieję się z błędów jakie popełniłem i idę dalej. Zupełnie tak samo traktuję sukcesy. Ważne jest, żeby mieć siły iść do przodu, niezależnie od tego, ile przygód po drodze nas spotyka.
Drogę na biurowy parking przeszliśmy już w ciszy. Musiałem sobie przemyśleć to, co od niego usłyszałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz